PRZEKAZ 89
GRZECH, OFIARA
I POKUTA
CZŁOWIEK prymitywny uważał się za
dłużnika duchów, za kogoś potrzebującego odkupienia. Dzicy
sądzili, że duchy postępując sprawiedliwie, mogą
sprowadzić na nich jeszcze więcej nieszczęść. Z czasem
ta idea rozwinęła się w doktrynę grzechu i zbawienia.
Uważano, że dusza przychodzi na świat pozbawiona praw – w stanie
grzechu pierworodnego. Dusza musi być okupiona; należy dać
kozła ofiarnego. Łowca głów, w dodatku do swych praktyk czczenia
czaszki, mógł dać człowieka ofiarnego zamiast swego
własnego życia.
Dzikiego wcześnie opanowały idee, że duchy
bardzo się cieszą, gdy widzą ludzką niedolę,
cierpienia i upokorzenia. Z początku człowiek interesował
się tylko popełnianymi grzechami, jednak później
zaczął niepokoić się również grzechami zaniedbania. I
cały późniejszy system ofiar ukształtował się
wokół tych dwu idei. Nowy rytuał obracał się wokół
przestrzegania przebłagalnych ceremonii ofiarnych. Człowiek
prymitywny wierzył, że trzeba zrobić coś szczególnego dla
zjednania przychylności bogów; tylko zaawansowana cywilizacja traktuje
Boga jako konsekwentnie zrównoważonego i życzliwego.
Przebłaganie było raczej zabezpieczeniem się przed doraźnym
nieszczęściem niż inwestycją w przyszłe
szczęście. I rytuały wystrzegania się czegoś,
egzorcyzmy, wymuszania i przebłagania mieszały się ze sobą.
1. TABU
Przestrzeganie tabu było próbą obrony przed
złym losem, unikaniem obrazy duchów niższych przez unikanie
czegoś. Z początku tabu były niereligijne, ale wcześnie
zyskały aprobatę upiorów czy duchów, a kiedy zostały w ten
sposób ugruntowane, stały się prawodawcami i twórcami instytucji.
Tabu jest źródłem standardów obrzędowych i protoplastą
prymitywnej samokontroli. Było ono najwcześniejszą formą
przepisów społecznych i przez długi czas jedyną; wciąż
jest podstawowym czynnikiem społecznej struktury regulacyjnej.
Szacunek, jaki takie zakazy wzbudzały w umyśle
dzikiego, równy był dokładnie jego strachowi przed mocami, które
domniemanie je narzucały. Z początku tabu powstawały w wyniku
przypadków złego losu; później były przedstawiane przez wodzów i
szamanów – ludzi fetyszów, którymi jak uważano, kierował duch-upiór,
a nawet bóg. Strach prymitywnego człowieka przed zemstą ducha
był tak wielki, że czasem człowiek umierał ze strachu,
kiedy naruszył tabu i tak dramatyczne wypadki ogromnie umocniły
pozycję tabu w umysłach żywych.
Do najwcześniejszych zakazów należały
ograniczenia dotyczące przywłaszczania sobie kobiet i innych dóbr.
Kiedy religia zaczęła odgrywać większą rolę w
ewolucji tabu, przedmiot objęty zakazem był uważany za
nieczysty, później za bezbożny. Zapisy Hebrajczyków pełne
są wzmianek o rzeczach czystych i nieczystych, świętych i
bezbożnych, jednak ich wierzenia w tym zakresie były znacznie mniej
krępujące i nie tak rozbudowane, jak u wielu innych ludów.
Siedem przykazań Dalamatii i Edenu, jak również
dziesięć przykazań Hebrajczyków, były konkretnymi tabu,
wszystkie wyrażone w tej samej, zakazującej formie, podobnie jak
najstarsze zakazy. Jednak te nowsze kodeksy naprawdę wyzwalały
człowieka, ponieważ zajmowały miejsce tysięcy
istniejących poprzednio tabu. Ponadto, te późniejsze przykazania
wyraźnie coś obiecywały w zamian za ich przestrzeganie.
Wczesne tabu dotyczące żywności
powstały z fetyszyzmu i totemizmu. Świnia była święta
dla Fenicjan, krowa dla Hindusów. Egipskie tabu na wieprzowinę utrwalone
zostało w wierze hebrajskiej oraz w islamie. Pewnym wariantem tabu
odnoszącego się do żywności było wierzenie, że
kobieta ciężarna może myśleć tak dużo o pewnym
pokarmie, że dziecko, kiedy się urodzi, będzie odzwierciedleniem
tego pokarmu. Takie potrawy mogły stać się tabu dla dziecka.
Wkrótce sposoby jedzenia stały się tabu i tak
się zrodziła starożytna i współczesna etykieta
obowiązująca przy stole. Systemy kastowe i warstwy społeczne
są szczątkowymi pozostałościami starszych zakazów. Tabu
były bardzo skuteczne w procesie organizacji społeczeństwa, ale
były strasznie uciążliwe; system
zakazująco-ograniczający nie tylko utrwalał użyteczne i
konstruktywne przepisy, ale również tabu przestarzałe,
przebrzmiałe i bezużyteczne.
Jednak bez tych licznych i wielorakich tabu nie
byłoby jednak cywilizowanego społeczeństwa, które mogłoby
krytykować człowieka pierwotnego, a tabu nigdy nie mogłyby
przetrwać, gdyby nie było wspierających je restrykcji religii
prymitywnej. Wiele nieodzownych elementów ewolucji ludzkiej było bardzo
kosztowne, wymagały ogromnych nakładów wysiłku,
poświęcenia i samozaparcia, jednak takie zdobycze samokontroli
były istotnymi szczeblami drabiny cywilizacyjnej, po których wspinał
się człowiek.
2. KONCEPCJA GRZECHU
Obawa przed przypadkiem i strach przed złym losem
dosłownie pchały człowieka do wymyślenia prymitywnej
religii, jako rzekomego zabezpieczenia przed takimi nieszczęściami.
Religia rozwinęła się od magii i widm, przez duchy i fetysze, do
tabu. Każde prymitywne plemię miało swoje drzewo z owocem
zakazanym, dosłownie jabłkiem, jednak w znaczeniu przenośnym
składało się ono z tysiąca gałęzi obciążonych
wszelkimi rodzajami tabu. I drzewo zakazane zawsze mówiło: „nie
będziesz…”.
Kiedy umysł dzikiego rozwinął się do
tego punktu, w którym zaczął dostrzegać duchy, zarówno dobre,
jak i złe, i kiedy tabu zyskało solenne zatwierdzenie
rozwijającej się religii, scena była gotowa do powstania nowej
koncepcji grzechu. Idea grzechu była powszechnie przyjęta na
świecie, zanim pojawiła się na nim religia objawiona. Tylko
dzięki idei grzechu naturalna śmierć stała się
logiczna dla prymitywnego umysłu. Grzech był naruszeniem tabu, a
śmierć karą za grzech.
Grzech był rytualny, a nie racjonalny; był
działaniem, a nie myśleniem. I cała ta koncepcja grzechu
podsycana była resztkami tradycji Dilmun i czasami małego raju na
Ziemi. Tradycja Adama i Ogrodu Eden także przydała treści
wspomnieniom o dawnym „złotym wieku”, istniejącym o świcie
gatunku ludzkiego. I wszystko to potwierdzało te idee, które później
znalazły swój wyraz w wierzeniu, że człowiek został
stworzony specjalnym aktem stwórczym, że zaczął swój byt w
doskonałości i że naruszenie tabu – grzech – sprowadziło go
do późniejszego żałosnego położenia.
Notoryczne naruszanie tabu stało się
występkiem, prymitywne prawo robiło z występku
przestępstwo, religia zrobiła z niego grzech. Wśród wczesnych
plemion naruszenie tabu było kombinacją przestępstwa i grzechu.
Nieszczęście całej społeczności traktowane było
zawsze jako kara za plemienny grzech. Tym, którzy wierzyli, że
pomyślność i prawość idą w parze, dostrzegalne
powodzenie człowieka nikczemnego sprawiało tak wiele kłopotu,
że trzeba było wymyślić piekła dla ukarania
gwałcicieli tabu; liczba tych miejsc przyszłej kary wahała
się od jednego do pięciu.
Idea spowiedzi i przebaczenia wcześnie pojawiła
się w religii prymitywnej. Na zgromadzeniach publicznych ludzie prosili o
przebaczenie za grzechy, które zamierzali popełnić w przyszłym
tygodniu. Spowiedź była po prostu obrzędem odpuszczania, jak
również publicznym ogłoszeniem skalania, obrzędowym
wołaniem „nieczysty, nieczysty!”. Potem następowały wszelkie
rytualne obrzędy oczyszczania. Wszystkie pradawne ludy praktykowały
te nic nieznaczące obrzędy. Wiele pozornie higienicznych obyczajów
dawnych plemion było w znacznej mierze obrzędami.
3. ASCEZA I UPOKORZENIE
Asceza przyszła jako następny stopień
ewolucji religii; powszechną praktyką był post. Wkrótce
weszło w zwyczaj wyrzekanie się wielu form przyjemności
fizycznej, zwłaszcza natury seksualnej. Rytuał postu był
głęboko zakorzeniony w wielu pradawnych religiach i przeniesiony
został praktycznie do wszystkich współczesnych systemów myśli
teologicznej.
W tym właśnie czasie, gdy barbarzyńca
zaprzestawał marnotrawnego zwyczaju palenia i grzebania
własności razem ze zmarłymi, gdy właśnie
zaczęła się kształtować ekonomiczna struktura narodów,
pojawiła się ta nowa religijna doktryna ascezy i dziesiątki
tysięcy poważnych dusz zaczęły praktykować ubóstwo.
Majątek uważany był za upośledzenie duchowe. Takie
wyobrażenie o duchowym zagrożeniu, jakie niesie
własność materialna, żywiono szeroko w czasach Filona i
Pawła i od tamtych czasów wywiera ono znaczny wpływ na filozofię
europejską.
Ubóstwo było po prostu częścią
rytuału umartwiania ciała, który niestety został
włączony do pism i nauk wielu religii, zwłaszcza
chrześcijaństwa. Pokuta jest neutralizującą formą niemądrego
częstokroć rytuału ascetycznego. Wszystko to jednak uczyło
dzikiego samokontroli, co było wartościowym postępem w
ewolucji społecznej. Samozaparcie i samokontrola były dwiema wielkim
zdobyczami wczesnej religii ewolucyjnej. Samokontrola dała
człowiekowi nową filozofię życia, nauczyła go sztuki
zwiększania ułamka życia przez zaniżanie mianownika
wymagań osobistych, zamiast ciągłych prób powiększania
licznika samolubnego zadowolenia.
Te dawne idee samodyscypliny obejmowały
chłostę i wszelkie rodzaje tortur fizycznych. W nauczaniu cnoty
cierpienia fizycznego szczególnie się zasłużyli kapłani
kultu matki; dawali temu przykład, poddając się kastracji.
Hebrajczycy, hinduiści i buddyści bardzo byli przywiązani do
doktryny umartwiania fizycznego.
W pradawnych czasach takimi właśnie sposobami
ludzie próbowali zdobyć dodatkowy kredyt samozaparcia w księgach
swych bogów. Kiedyś było w zwyczaju czynić śluby
samozaparcia i umartwiania pod wpływem jakiegoś stresu emocjonalnego.
Z czasem ślubowania takie nabrały form umów z bogami i w takim sensie
stanowiły prawdziwy postęp ewolucyjny, ponieważ bogowie mieli
zrobić coś konkretnego w zamian za umartwianie się i zadawanie
cierpień ciału. Ślubowania były zarówno negatywne, jak i
pozytywne. Zobowiązania tak szkodliwej i skrajnej natury są dziś
najlepiej zauważalne u pewnych grup ludzkich w Indiach.
Pewnego dnia człowiek powinien nauczyć się
cieszyć wolnością bez rozpasania, jedzeniem bez obżarstwa i
przyjemnością bez rozpusty. Samokontrola jest lepszą metodą
regulacji postępowania człowieka niż skrajne samozaparcie. Jezus
również nigdy nie nauczał swoich wyznawców tak nierozsądnych
poglądów.
4. POCZĄTKI OFIAROWANIA
Ofiarowanie jako część kultu religijnego,
tak jak i wiele innych rytuałów czczenia, nie ma pojedynczych czy prostych
początków. Tendencję do pochylania się przed potęgą,
jak również padania w czci pełnej adoracji w obliczu tajemnicy,
zwiastuje płaszczenie się psa przez jego panem. Od impulsu czczenia
do aktu ofiarowania jest tylko jeden krok. Człowiek prymitywny
skalował wartość swego ofiarowania według bólu, który
cierpiał. Kiedy idea ofiarowania pierwszy raz się związała
z obrzędem religijnym, nie uznawano żadnego ofiarowania, które nie
przynosiłoby bólu. Pierwsze ofiarowania stanowiły takie
czynności jak wyrywanie włosów, nacinanie ciała, okaleczanie,
wybijanie zębów i obcinanie palców. W miarę rozwoju cywilizacji takie
prymitywne idee ofiarowania wyniesiono do poziomów wyrzekania się
czegoś, ascetyzmu, poszczenia, pozbawiania się czegoś oraz do
późniejszej chrześcijańskiej doktryny uświęcenia
poprzez smutek, cierpienie i umartwianie ciała.
We wczesnym stadium ewolucji religii istniały dwie
koncepcje ofiarowania: idea ofiarowania jako darowizny, która oznaczała
postawę dziękczynienia i ofiarowania jako długu, co
obejmowało również ideę odpokutowania. Później
wykształciło się pojęcie substytucji.
Jeszcze później człowiek wyobraził sobie,
że jego ofiara, jakiejkolwiek natury, może działać jako
nośnik wiadomości dla bogów; może być zapachem przyjemnym
dla bóstwa. Przydało to kadzideł i innych elementów estetycznych do
rytuałów ofiarnych, które rozwinęły się w uczty ofiarne,
które stawały się z czasem coraz bardziej wyszukane i obfite.
W miarę rozwoju religii ofiarne obrzędy
pojednania i przebłagania zastępowały starsze metody
wystrzegania się, łagodzenia i egzorcyzmów.
Najwcześniejsza idea ofiarowania związana
była z żądaniem neutralności, narzucanej duchom przodków;
dopiero później powstała idea pokuty. Kiedy człowiek
odwrócił się od idei ewolucyjnego pochodzenia gatunku, gdy tradycje z
czasów Księcia Planetarnego i pobytu Adama zanikały z upływem
czasu, idee grzechu i grzechu pierworodnego stały się tak powszechne,
że ofiarowanie za przypadkowy czy osobisty grzech przekształciło
się w doktrynę zadośćuczynienia za grzech ludzkości.
Ofiarna pokuta była rodzajem ochrony, zabezpieczeniem przed gniewem i
zazdrością nawet nieznanego boga.
Otoczony wielką ilością drażliwych
duchów i zachłannych bogów, człowiek prymitywny stanął
twarzą w twarz z taką rzeszą bóstw-wierzycieli, że trzeba
było całego kapłaństwa, rytuałów i ofiar
składanych przez całe życie, aby go wyprowadzić z duchowego
długu. Doktryna grzechu pierworodnego czy winy gatunku sprawiała,
że każdy człowiek zaczynał życie poważnie zadłużony
w stosunku mocy duchowych.
Dary i łapówki daje się ludziom, ale kiedy
przedkładane są bogom, określane są jako
poświęcone, święte lub nazywane ofiarami. Asceza była
neutralizującą formą przebłagania, ofiarowanie stało
się formą zapobiegawczą. Akt przebłagania obejmował
wychwalanie, gloryfikację, pochlebstwo, a nawet rozrywkę.
Pozostałości tych zapobiegawczych praktyk składają się
na współczesną formę czczenia Boga. Współczesne formy
czczenia są po prostu rytualizacją owych pradawnych metod ofiarnych
przebłagania zapobiegawczego.
Ofiary zwierzęce więcej znaczyły dla
plemion człowieka prymitywnego niż dla ludzi współczesnych.
Barbarzyńcy uważali zwierzęta za swoich prawdziwych, bliskich
krewnych. Z biegiem czasu człowiek stał się przebiegły w
swym ofiarowaniu i zaprzestał składania w ofierze swych zwierząt
roboczych. Z początku ofiarował to, co najlepsze ze
wszystkiego, razem ze swymi udomowionymi zwierzętami.
Nie było to tylko czczą przechwałką,
kiedy pewien egipski władca oświadczył, że ofiarował:
113.433 niewolników, 493.386 głów bydła, 88 łodzi, 2.756
złotych wizerunków, 331.702 dzbanów miodu i oliwy, 228.380 dzbanów wina,
680.714 gęsi, 6.744.428 bochenków chleba i 5.740.352 sakiewek
pieniędzy. I żeby to wszystko wykonać, musiał srodze
obłożyć podatkami swych ciężko pracujących
poddanych.
Zwykła konieczność zmusiła w
końcu półdzikich ludzi do zjadania materialnej części ich
ofiar, bogowie zadowalali się duszą tego wszystkiego. I zwyczaj ten
nabrał odpowiedniej formy w pradawnych świętych posiłkach
oraz w postaci obrzędu komunii według zwyczajów współczesnych.
5. OFIARY I KANIBALIZM
Współczesne wyobrażenia dotyczące
wczesnego kanibalizmu są całkowicie błędne; stanowił
on część obyczajów wczesnego społeczeństwa. Podczas
gdy we współczesnej cywilizacji kanibalizm normalnie budzi odrazę,
był on częścią struktury społecznej i religijnej
prymitywnego społeczeństwa. Interesy grupy nakazywały
praktykowanie kanibalizmu. Wyrósł on z nacisku konieczności i
przetrwał na skutek zniewolenia przesądami oraz ignorancji. Był
obyczajem społecznym, ekonomicznym, religijnym i wojskowym.
Człowiek pierwotny był kanibalem, lubił
ludzkie mięso i dlatego też ofiarował je jako dar
żywnościowy dla duchów i swoich prymitywnych bogów. Skoro widma-duchy
były tylko zmodyfikowanymi ludźmi i skoro żywność
była największą potrzebą człowieka, pożywienie
tak samo musiało być największą potrzebą ducha.
Kanibalizm był kiedyś nieomal powszechny u
rozwijających się ludów. Wszyscy Sangicy byli kanibalami, ale
Andonici z początku nimi nie byli, tak samo Nodyci i Adamici; Andici
również nie byli kanibalami, zanim się nie zmieszali w znacznym
stopniu z rasami ewolucyjnymi.
Narastały apetyty na ludzkie mięso.
Zapoczątkowane głodem, przyjaźnią, zemstą i
obrzędem religijnym, spożywanie ludzkiego mięsa stało
się kanibalizmem zwyczajowym. Jedzenie ludzi pojawiło się w
wyniku niedoboru żywności, choć raczej nie była to
zasadnicza przyczyna kanibalizmu. Eskimosi i wcześni Andonici rzadko byli
ludożercami, z wyjątkiem czasów głodu. Ludzie czerwoni,
zwłaszcza w Ameryce Środkowej, byli kanibalami. Zabijanie i zjadanie
swych własnych dzieci było kiedyś powszechne wśród
prymitywnych matek, aby odnowić siły stracone przy porodzie, a w
Queensland pierwsze dziecko nadal jest często zabijane i pożerane.
Niedawno kanibalizm celowo został przywrócony przez wiele plemion
afrykańskich jako środek wojenny, rodzaj zastraszania, którym
terroryzuje się sąsiadów.
Jakaś część kanibalizmu zrodziła
się na skutek degeneracji zaawansowanego kiedyś gatunku, jednak
najbardziej był on rozpowszechniony u ras ewolucyjnych. Ludożerstwo
pojawiało się w tym okresie, kiedy ludzie odczuwali intensywne i
silne negatywne uczucia w stosunku do swych wrogów. Jedzenie mięsa
ludzkiego stało się częścią uroczystej ceremonii
zemsty; wierzono, że duch wroga może zostać w ten sposób zabity
lub zespolony z jedzącym. Kiedyś powszechnie wierzono, że
czarodzieje zdobywają swą moc przez spożywanie ludzkiego
mięsa.
Pewne grupy ludożerców mogły zjadać tylko
członków swego własnego plemienia, pseudoduchowa endogamia miała
domniemanie umacniać solidarność plemienną. Ale jedli
także swych wrogów, w ramach zemsty, aby przywłaszczyć sobie ich
siłę. Uważano za zaszczyt dla duszy, kiedy ciało
zostało zjedzone przez przyjaciela czy członka plemienia, podczas gdy
pożarcie wroga nie było niczym innym jak karą. Umysł
dzikiego nie rościł sobie pretensji do konsekwencji.
W niektórych plemionach starzejący się rodzice
mogli chcieć być zjedzeni przez swoje dzieci; u innych panował
obyczaj niejedzenia bliskich krewnych; ich ciała były sprzedawane
albo wymieniane na ciała obcych. Istniał szeroko zakrojony handel
kobietami i dziećmi tuczonymi na ubój. Kiedy choroby czy wojny nie
kontrolowały populacji, jej nadwyżka była bez skrupułów
zjadana.
Kanibalizm zanikał powoli z powodu
następujących czynników:
1. Czasami
był on wspólnym obrzędem, przyjęciem zbiorowej
odpowiedzialności za wydanie wyroku śmierci na członka
plemienia. Wina krwi przestawała być przestępstwem, kiedy brali
w niej udział wszyscy, cała społeczność. Ostatnią
formą kanibalizmu w Azji było zjadanie straconych kryminalistów.
2. Stał
się on bardzo wcześnie rytuałem religijnym, jednak coraz
większy strach przed duchami nie zawsze redukował ludożerstwo.
3. W końcu
doszło do tego, że tylko pewne części czy organy ciała
były zjadane, te części, które jak przypuszczano, zawierały
duszę lub fragmenty ducha. Picie krwi stało się powszechne, a
obyczajem się stało mieszać „jadalne” części
ciała z lekarstwami.
4. Został
ograniczony tylko do mężczyzn; kobietom zabroniono jeść
ludzkie mięso.
5. Potem
ograniczony został tylko do wodzów, kapłanów i szamanów.
6. Jeszcze
później dla zaawansowanych plemion stał się tabu. Tabu
zakazujące jedzenia człowieka pojawiło się w Dalamatii i
powoli szerzyło się w świecie. Nodyci zachęcali do kremacji
jako środka zwalczania kanibalizmu, skoro kiedyś wykopywanie
pogrzebanych ciał i ich zjadanie było zwyczajem nagminnym.
7. Ofiary
ludzkie były podzwonnym dla kanibalizmu. Ciało ludzkie stało
się pożywieniem ludzi lepszych, wodzów, i w końcu zarezerwowane
zostało dla jeszcze wyższych duchów; dlatego też składanie
ofiar z ludzi skutecznie położyło kres kanibalizmowi, z
wyjątkiem najmniej zaawansowanych plemion. Kiedy ofiary z ludzi
zaczęto składać powszechnie, ludożerstwo stało
się tabu; ciało ludzkie stało się pożywieniem tylko
dla bogów; człowiek mógł jeść zaledwie jego mały,
obrzędowy kawałek, sakrament.
W końcu powszechnie zaczęto używać
substytutów zwierzęcych do celów ofiarnych, a wśród bardziej
zacofanych plemion jedzenie psów znacznie zredukowało jedzenie ludzi. Pies
był pierwszym udomowionym zwierzęciem i był traktowany z wielkim
szacunkiem zarówno jako taki, jak i pożywienie.
6. EWOLUCJA OFIAR LUDZKICH
Ofiary z ludzi były pośrednim rezultatem
kanibalizmu, jak również metodą wyleczenia się z niego.
Przydawanie komuś duchowego towarzysza do świata duchów także
prowadziło do redukcji ludożerstwa, ponieważ zazwyczaj nigdy nie
zjadano tak zabitych ofiar. Żadna rasa nie była zupełnie wolna
od praktyki składania ofiar z ludzi w jakiejś formie i w jakimś
czasie, chociaż Andonici, Nodyci i Adamici raczej nie
byli entuzjastami kanibalizmu.
Ofiary z ludzi były praktycznie powszechne,
przetrwały w obyczajach religijnych Chińczyków, Hindusów, Egipcjan,
Hebrajczyków, Mezopotamczyków, Greków, Rzymian i wielu innych narodów; u
zacofanych plemion afrykańskich i australijskich aż do czasów
współczesnych. Późniejsi Indianie amerykańscy mieli
cywilizację, która wyłoniła się z kanibalizmu i w
związku z tym wkroczyła na drogę ofiar ludzkich, szczególnie w
Ameryce Środkowej i Południowej. Chaldejczycy należeli do
pierwszych, którzy zrezygnowali z ofiar ludzkich podczas zwykłych
uroczystości, zastępując je zwierzętami. Około dwóch
tysięcy lat temu, japoński cesarz o wrażliwym sercu
wprowadził wizerunki gliniane, aby zastępowały ofiary ludzkie,
jednak dopiero niecałe tysiąc lat temu ofiarowania takie zanikły
w Europie północnej. U pewnych zacofanych plemion ofiary ludzkie
wciąż są składane przez ochotników, stanowiąc rodzaj
religijnego lub rytualnego samobójstwa. Pewien szaman kazał kiedyś
złożyć w ofierze bardzo szanowanego starca z pewnego plemienia.
Ludzie się zbuntowali i odmówili posłuszeństwa. Po czym starzec
pozbawił się życia rękami swego syna; pradawni naprawdę wierzyli w ten zwyczaj.
Nie ma w zapisach bardziej tragicznego i godnego
współczucia zdarzenia, ilustracji rozdzierającej serce rywalizacji
pomiędzy starożytnymi uświęconymi czasem zwyczajami
religijnymi a odmiennymi wymaganiami idącej naprzód cywilizacji, niż
hebrajska opowieść o Jefte i jego jedynej córce. Zgodnie z
panującym zwyczajem, ten człowiek o dobrych intencjach zrobił
niemądre ślubowanie, układając się z „bogiem bitew”,
zgodził się zapłacić określoną cenę za
zwycięstwo nad wrogami. A ceną tą była ofiara z tego, co
pierwsze wyjdzie mu na spotkanie w jego domu, kiedy wróci. Jefte
myślał, że jeden z jego zaufanych niewolników będzie pod
ręką, aby go powitać, ale tak się zdarzyło, że
gdy wrócił do domu, wyszła go powitać jego córka i jedyne
dziecko. I tak nawet w tak późnym czasie i wśród domniemanie
cywilizowanych ludzi, ta piękna panna, po dwu miesiącach
opłakiwania swego losu, została złożona jako ludzka ofiara
przez swego ojca za aprobatą członków jego plemienia. I wszystko to
zrobiono w obliczu surowych przepisów Mojżesza zakazujących ofiar
ludzkich. Mężczyźni i kobiety nie mogą się jednak
oprzeć przed robieniem niemądrych i niepotrzebnych ślubów, a
dawni ludzie uważali takie przyrzeczenia za wyjątkowo święte.
Kiedyś, gdy zaczynano budować nowy,
znaczniejszy budynek, było zwyczajem zabić istotę ludzką
jako „ofiarę fundamentu”. Dawało to widmo-ducha, aby
doglądał i strzegł struktury. Kiedy Chińczycy byli gotowi
do odlania dzwonu, obyczaj nakazywał poświęcić przynajmniej
jedną pannę, aby poprawić brzmienie dzwonu; wybrana dziewczyna
była wrzucana żywcem w ciekły metal.
W wielu grupach ludzkich długo panował zwyczaj
zamurowywania żywych niewolników w ważniejsze ściany. W czasach
późniejszych północnoeuropejskie plemiona zaczęły
zamurowywać cień jakiegoś przechodnia, zamiast zwyczaju
grzebania żywych ludzi w ścianach nowych budynków. Chińczycy
grzebali w ścianach tych robotników, którzy umarli podczas budowy.
Pomniejszy król Palestyny, budując mury Jerycha,
„założył jego fundamenty na swoim pierworodnym, Abiramie, a na
swym najmłodszym, Segibie, postawił jego bramy”. W tak późnym
czasie nie tylko ojciec zamurował swych synów żywcem w otworach
fundamentowych bram miasta, ale jego dzieło jest również zapisane
jako dokonane „według słowa Pana”. Mojżesz zakazał tych
ofiar w fundamentach, ale Izraelici wrócili do nich wkrótce po jego śmierci.
Dwudziestowieczna uroczystość składania ozdób i pamiątek w
kamieniu węgielnym nowych budynków jest upamiętnieniem tych
prymitywnych ofiar w fundamentach.
Dawno już było zwyczajem wielu narodów
poświęcać pierwsze owoce duchom. I te praktyki, dziś
bardziej czy mniej symboliczne, są pozostałościami dawnych
obrzędów związanych z ofiarami ludzkimi. Idea poświęcenia
pierworodnego na ofiarę rozpowszechniona była wśród
starożytnych, zwłaszcza wśród Fenicjan, którzy też ostatni
ją zarzucili. Zazwyczaj przy ofiarowaniu wypowiadano słowa,
„życie za życie”. Teraz gdy ktoś umrze, mówicie „proch do
prochu”.
Opowieść o Abrahamie, zmuszonym do
poświęcenia swego syna Izaaka, podczas gdy szokuje cywilizowane
uczucia, nie była ideą nową czy obcą dla ludzi z tamtych
czasów. Długo było powszechnym zwyczajem ojców poświęcać
swych pierworodnych synów w okresie wielkiego stresu emocjonalnego. Wiele ludów
posiada tradycję analogiczną do tej historii, gdyż kiedyś
na całym świecie istniało głębokie przekonanie,
że trzeba koniecznie złożyć ofiarę ludzką, gdy
się zdarzyło coś nadzwyczajnego czy niezwykłego.
7. MODYFIKACJE OFIAR LUDZKICH
Mojżesz próbował położyć kres
ofiarom ludzkim, wprowadzając okup jako ich substytut. Zaprowadził
odpowiednią taryfę, która dawała jego narodowi
możliwość uniknięcia najgorszych skutków pospiesznych i
niemądrych ślubów. Ziemia, nieruchomości i dzieci mogły
być odkupione zgodnie z ustalonymi opłatami, płaconymi
kapłanom. Te grupy ludzkie, które zaprzestały składania ofiar ze
swoich pierworodnych synów, wkrótce uzyskały znaczną przewagę
nad swymi mniej zaawansowanymi sąsiadami, którzy kontynuowali te okrutne praktyki.
Wiele tak zacofanych plemion nie tylko uległo znacznemu osłabieniu na
skutek utraty synów, ale nawet sukcesja przywództwa częstokroć
bywała przerwana.
W okresie zanikania ofiar z dzieci pojawił się
obyczaj mazania krwią ościeżnicy drzwiowej dla ochrony
pierworodnych. Częstokroć robiono to w związku z jedną ze
świętych dorocznych uczt, a obrzędy takie utrzymywały
się kiedyś na obszarze całego nieomal świata, od Meksyku po
Egipt.
Nawet po tym, jak większość grup ludzkich
zaprzestała rytualnego zabijania dzieci, obyczajem było porzucanie
niemowlęcia samego na pustkowiu albo w małej łodzi na wodzie.
Jeśli dziecko wyżyło, uważano, że interweniowali
bogowie, by je zachować, jak to było w podaniach o Sargonie,
Mojżeszu, Cyrusie i Romulusie. Potem przyszedł zwyczaj dedykacji
pierworodnych jako poświęconych czy ofiarnych, pozwalano im dorosnąć,
żeby potem skazać ich na wygnanie zamiast na śmierć; taki
był początek kolonizacji. Rzymianie trzymali się tego zwyczaju w
swym systemie kolonizacji.
Wiele specyficznych powiązań swobody seksualnej
z prymitywnym czczeniem bierze swój początek z ofiar ludzkich. W dawnych
czasach, jeśli kobieta spotkała łowców głów, mogła
wykupić swe życie, oddając się im. Później dziewica
poświęcona bogom na ofiarę mogła zechcieć okupić
swe życie, poświęcając dożywotnio swe ciało
świętej służbie seksualnej w świątyni; mogła
w ten sposób zarobić pieniądze na wykup. Starożytni uważali
stosunki seksualne z kobietą tak zaangażowaną w okupywanie swego
życia za bardzo podniosłe. Stosunki seksualne z
poświęconymi pannami były obrzędem religijnym, a dodatkowo
cały ten rytuał był akceptowalnym pretekstem zwykłego
zadowolenia seksualnego. Był to subtelny sposób oszukiwania siebie, w którym
lubowały się tak panny, jak również ich partnerzy. W trakcie
ewolucyjnego rozwoju cywilizacji obyczaje zawsze pozostawały w tyle,
sankcjonując tym samym wcześniejsze i bardziej do dzikich
zbliżone praktyki seksualne rozwijających się narodów.
Nierząd świątynny rozpowszechnił
się w końcu w całej południowej Europie i Azji.
Pieniądze zarobione przez prostytutki świątynne wszystkie narody
uważały za poświęcone – wspaniały dar dla ofiarowania
bogom. Kobiety najlepszego pokroju zapełniały świątynne
targowiska seksualne i poświęcały swoje zarobki na wszelkie
rodzaje świętych służb oraz dla dobra publicznego. Wiele
kobiet z wyższych klas gromadziło swe posagi dzięki tymczasowym
służbom seksualnym w świątyniach, a
większość mężczyzn chciała mieć takie kobiety
za żony.
8. OKUPIENIE I PRZYMIERZA
Ofiarne okupienia i prostytucja świątynna
były w rzeczywistości modyfikacjami ofiar ludzkich. Potem
przyszło pozorowane ofiarowanie córek. Obrzęd ten polegał na
upuszczaniu krwi, razem ze ślubowaniem dziewictwa na całe życie,
a stanowiło to moralną reakcję na starszy nierząd
świątynny. W nie tak odległych czasach dziewice
poświęcały się podsycaniu świętego ognia w
świątyni.
W końcu ludzie wykoncypowali ideę, że
poświęcenie jakiejś części ciała może
zastąpić dawniejsze ofiarowanie całego człowieka.
Okaleczanie fizyczne uważano również za dopuszczalny substytut.
Poświęcano włosy, paznokcie, krew, a nawet palce rąk i nóg.
Późniejszy i prawie powszechny pradawny obrzęd obrzezania,
wyrósł z kultu częściowego ofiarowania; był to obrzęd
czysto ofiarny, nie towarzyszyła mu żadna myśl o higienie.
Mężczyzn obrzezywano, kobietom przekłuwano uszy.
Potem przyszedł zwyczaj wiązania palców zamiast
ich obcinania. Golenie głowy i obcinanie włosów także było
formą religijnej pobożności. Kreowanie eunuchów było z
początku modyfikacją idei ofiar ludzkich. W Afryce wciąż
praktykuje się przekłuwanie nosa i warg, a tatuaż jest
artystyczną odmianą wcześniejszych, prymitywnych
nacięć ciała.
W wyniku zaawansowanego nauczania obyczaj ofiarowania
został w końcu połączony z ideą przymierza. Wreszcie
wyobrażono sobie, że bogowie wchodzą w prawdziwe układy z
człowiekiem i był to jeden z ważniejszych etapów stabilizacji
religii. Prawo, przymierze, zajęło miejsce losu, strachu i
przesądów.
Człowiek nie mógł nawet marzyć o zawarciu
porozumienia z Bóstwem, zanim jego idea Boga nie została wyniesiona do
tego poziomu, na którym władcy wszechświata zostali wyobrażeni
jako godni zaufania. Wczesna ludzka idea Boga była tak bardzo
antropomorficzna, że człowiek nie potrafił wyobrazić sobie
godnego zaufania Bóstwa, zanim sam nie stał się względnie godny
zaufania, moralny i etyczny.
Jednak w końcu pojawiła się idea
zawierania przymierza z bogami. Człowiek ewolucyjny nabrał
wreszcie takiej godności moralnej, że odważył się
układać ze swymi bogami. I tak proces składania ofiar
przekształcił się stopniowo w grę człowieczych
filozoficznych układów z Bogiem. Wszystko to stanowiło nowy
środek zabezpieczenia się przed nieszczęściem, albo raczej
doskonalszą metodę bardziej konkretnego kupna powodzenia. Nie miejcie
błędnego przekonania, że te wczesne ofiarowania były
dobrowolnymi darami dla bogów, spontanicznymi ofiarami wdzięczności
czy dziękczynienia; to nie były wyrazy prawdziwej czci.
Prymitywne formy modlitwy nie były niczym mniej ani
więcej niż targowaniem się z duchami, spieraniem się z
bogami. Był to ten rodzaj wymiany, w której błaganie i perswazję
zastępowało coś bardziej namacalnego i kosztownego. Rozwój
handlu między plemionami zaszczepił ducha wymiany i
wykształcił przebiegłość w trakcie obrotu wymiennego;
i teraz te właśnie cechy zaczęły się pojawiać w
ludzkich metodach czczenia. I tak jak niektórzy ludzie byli lepszymi kupcami
niż inni, tak też uważano, że niektórzy lepiej się
modlą od innych. Modlitwa człowieka sprawiedliwego była wysoko
ceniona. Człowiek sprawiedliwy był tym, który spłacił
wszelkie zadłużenia duchom, w pełni wywiązał się
z każdego, rytualnego zobowiązania wobec bogów.
Wczesna modlitwa raczej nie była czczeniem,
była targowaniem się i prośbą o zdrowie, bogactwo i
życie. Z upływem epok modlitwy nie zmieniły się zbytnio w
wielu swych aspektach. Nadal czytane są z książek, recytowane
formalnie czy też pisane, aby je potem umieścić na kołach
albo zawiesić na drzewach, gdzie podmuchy wiatru oszczędzą
człowiekowi fatygi używania własnego oddechu.
9. OFIAROWANIA I SAKRAMENTY
W procesie ewolucji obrzędów Urantian, ofiary z
ludzi przekształciły się od poziomu krwawego aktu zjadania ludzi
do wyższych i bardziej symbolicznych poziomów. Wczesne rytuały
ofiarne dały początek późniejszym ceremoniom sakramentów. W nie
tak dawnych czasach kapłan sam zjadał kawałek kanibalistycznej
ofiary czy pił kroplę krwi ludzkiej, a potem wszyscy mogli
jeść zwierzęce substytuty. Te wczesne idee okupu, odkupienia i
przymierza rozwinęły się we współczesne ceremonie
sakramentalne. I cała ta ewolucja obrzędów wywarła
potężny wpływ uspołeczniający.
W powiązaniu z kultem Matki Boga, w Meksyku i gdzie
indziej, został w końcu zaprowadzony sakrament z ciast i wina zamiast
ciała i krwi dawniejszych ofiar ludzkich. Hebrajczycy od dawna
praktykowali ten rytuał jako część obrzędów Paschy i z
tego ceremoniału wywodzi się późniejsza chrześcijańska
wersja sakramentu.
Starożytne stowarzyszenia społeczne
opierały się na rytuale picia krwi; wczesne bractwo żydowskie
zajmowało się ofiarowaniem krwi. Paweł zaczął
tworzyć nowy kult chrześcijański na „krwi przymierza wiecznego”.
I chociaż być może niepotrzebnie obciążył
chrześcijaństwo nauczaniem o krwi i ofierze, raz na zawsze
położył kres doktrynom o odkupieniu przez ofiary ludzkie i
zwierzęce. Jego teologiczny kompromis ukazuje, że nawet objawienie
musi podlegać stopniowanej kontroli ewolucji. Według
Pawła Chrystus stał się ostatnią i w pełni
wystarczającą ofiarą ludzką; Boski Sędzia jest teraz
zupełnie i na zawsze usatysfakcjonowany.
10. PRZEBACZENIE GRZECHU
Dawny człowiek zdobywał
świadomość przychylności Bożej tylko poprzez
ofiarowanie. Człowiek współczesny musi
wykształcić nowe metody uświadamiania sobie zbawienia.
Świadomość grzechu wciąż trwa w umyśle ludzkim,
ale myślowe formy wybawienia z niego stały się przestarzałe
i staroświeckie. Nadal istnieje rzeczywistość potrzeb duchowych,
ale postęp intelektualny zniszczył stare drogi znajdowania spokoju i
pocieszania umysłu i duszy.
Grzech musi być zdefiniowany na nowo jako
rozmyślna nielojalność wobec Bóstwa. Istnieją stopnie nielojalności: częściowa
lojalność, wynikająca z niezdecydowania, podzielona
lojalność wynikająca z konfliktu, obumierająca
lojalność obojętności i martwa lojalność
wykazywana w poświęcaniu się bezbożnym ideałom.
Zrozumienie czy też poczucie winy jest
świadomością naruszenia obyczajów; niekoniecznie musi to
być grzech. Nie ma prawdziwego grzechu, gdy nie ma świadomej
nielojalności wobec Bóstwa.
Możliwość uświadomienia sobie
poczucia winy jest oznaką transcendentalnego wyróżnienia
ludzkości. Poczucie winy nie piętnuje człowieka jako
podłego, ale raczej wyróżnia go jako istotę o potencjalnej
wielkości i nieustannie rosnącej chwale. Takie poczucie
niegodziwości jest stymulatorem inicjującym, który szybko i pewnie
powinien prowadzić do tych zdobyczy wiary, które przenoszą
śmiertelny umysł na wspaniałe poziomy szlachetności
moralnej, wnikliwości kosmicznej i życia duchowego; tym samym
wszelkie znaczenia egzystencji ludzkiej zmieniają się od tego, co
doczesne, do tego, co wieczne, a wszelkie wartości wyniesione są z poziomu ludzkiego na poziom boski.
Wyznanie grzechu jest odważnym wyparciem się
nielojalności, ale w żaden sposób nie łagodzi
czasowo-przestrzennych konsekwencji takiej nielojalności. Jednak wyznanie
grzechu – szczere rozpoznanie natury grzechu – konieczne jest do rozwoju
religijnego i postępu duchowego.
Przebaczenie grzechu przez Bóstwo jest odnową
związków lojalności, po tym okresie, kiedy takie związki
zanikły w ludzkiej świadomości w rezultacie świadomego
buntu. Nie trzeba się starać o przebaczenie, tylko je przyjmować
jako świadomość przywrócenia związku lojalności
między stworzonym a Stwórcą. I wszyscy lojalni synowie Boga są
szczęśliwi, miłują służbę i wciąż się
rozwijają, kiedy się wznoszą do Raju.
[Przedstawione przez Gwiazdę
Błyszczącą Wieczorną z Nebadonu].